- etnografów lub kulturoznawców, temat niewątpliwie z zakresu antropologii kulturowej Kaszub, Kociewia i Pomorza! Pisząc swoją kolejną książkę Roman Landowski czerpał z dorobku uczonych, kronikarzy i pamiętnikarzy, a i z własnych doświadczeń, a także z światowej literatury. Stworzył nowy, oryginalny, własny obraz regionalnej tradycji i roku obrzędowego na Pomorzu, ściśle zespolonego z rokiem liturgicznym Kościoła katolickiego. Nie pożałował czytelnikom zasobów własnej wiedzy, erudycji i bezcennych
Świętojański czas, Okolice Michała aż do pamięci o zmarłych. W lekturę tej książki doskonale wprowadza Przedmowa prof. „Praca Romana Landowskiego Dawnych obyczajów rok cały. Między wiarą, tradycją i obrzędem, ukazująca się światu dzięki pelplińskiemu «Bernardinum», to książka szczególnego rodzaju. Autor - syn ziemi kociewskiej, urodzony w Świeciu nad Wisłą - dawnej stolicy południowego Kociewia, działacz społeczny i regionalny, znany nie tylko w Tczewie, który stał się miejscem
Romana Landowskiego zawiera częściowo przeredagowane i odpowiednio uporządkowane szkice i felietony zamieszczane na łamach "Pielgrzyma". W latach 1993-1995 ukazywały się one pod tytułami "Przysłowia mądrością ludu", "Obrzędów ludowy rok cały" i "Chleb nasz powszedni". Tekst składa się z szesnastu rozdziałów - od "Pory oczekiwania” mówiącej o adwentowej ciszy poprzez m. Boże Gody, Wielkanoc, Świętojański czas, Okolice Michała aż do pamięci o zmarłych. W lekturę tej książki doskonale wprowadza
głosili te same duchowe i moralne prawdy. Społeczne prawa i zasady, jakie zalecali, były jednak dostosowane do warunków epoki i kultury, w której żyli ich wyznawcy. Jeżeli jest jakieś jedno słowo, które oddaje istotę nauk wiary bahá’i, to słowem tym jest „jedność”. „Jesteście owocami jednego drzewa i liśćmi jednej gałęzi. Traktujcie siebie nawzajem z najwyższą miłością i harmonią, z życzliwością i poczuciem wspólnoty. To światło jedności jest tak potężne, że oświetlić
sobie". Mówiąc krótko: Bóg nie musi bawić się w komórki, czy inne przedmioty badań, by człowieka przekonać o swoim istnieniu. Myślimy sobie czasami - "ach, gdybym Go zobaczył, dotknął, poczuł". Pytam się - co by nam to dało? Stuprocentową pewność?. A może poczucie spełnienia, poczucie wygranej?. Odpowiadam - nonsens! Poczulibyśmy się może "lepiej". A "lepiej" ma to do siebie, że czyni nas "lepszymi". Pierr Proudhon streści to genialnie: "Człowiek staje się ateistą,
jak i narodowym. Te projekty mają na celu zapewnienie wszystkim mieszkańcom danego obszaru – nie tylko bahaitom – lepszego poziomu życia i szczęśliwszy byt. Z perspektywy bahaickiej, człowiek może osiągnąć prawdziwe szczęście tylko wtedy, gdy rozwinie wszystkie aspekty życia, w tym materialny i duchowy, oraz zadba o takie potrzeby jak edukacja, sztuka, rozwój kulturalny, czy też zapewnienie środków do życia swojej rodzinie. Obecnie bahaici realizują około 2 500 społeczno-ekonomicznych
od 1947 roku jako obserwator, a od 1970 roku Międzynarodowa Wspólnota Bahaicka otrzymała status doradczy. Już w 1947 roku wspólnota bahaicka przedłożyła na pierwszej sesji Komisji ds. Praw Człowieka „Bahaicką Deklarację Obowiązków i Praw Człowieka” jako kontrybucję do prac przygotowujących Powszechną Deklarację Praw Człowieka. Podstawą bahaickich zasad jest jedność wszystkich ludzi na świecie - to znaczy, że obojętnie czy pochodzisz z Pcimia Dolnego, Nowego Jorku czy Wysp Vanuatu,
Boga. A tylko ten, kto szuka, jest miłośnikiem prawdy. Syn stanie przeciw ojcu, a córka przeciw matce. "Problemy z wiarą mamy wszyscy. " ---No cóż, jeśli jest chociaż jedna osoba, która nie ma problemów z wiarą to zdanie jest nieprawdziwe. Zresztą wygląda na to, że autor swoje problemy z wiarą projektuje na wszystkich. W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Reklamy na tej stronie sprzedawane s? przez widget z AdTaily. Opublikuj